Przepisy wegańskie na każdą kieszeń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 sierpnia 2013

Bezglutenowe pieguski

Jakieś dwa miesiące temu, na blogu vegancorner pojawił się przepis na amerykańskie ciacha, w których ja ze swoim niemężem wprost się zakochaliśmy. Są tak smaczne, że z trudem potrafię powstrzymać się przed sięgnięciem po kolejne, mimo iż są pełne białej mąki, której staram się unikać. Stąd pomysł, by spróbować przygotować je w nieco zdrowszej wersji. Ciastka wyszły bardziej kruche, wciąż tak samo smaczne, znikające z tą samą zastraszającą szybkością;)


Składniki:
Mąka kukurydziana - 1,5 szklanki
Cukier - 0,5 szklanki
Olej - 1/3 szklanki
Mleko roślinne - 1/4 szklanki
Proszek do pieczenia - 2 łyżeczki
Sól - płaska łyżeczka
 Tabliczka gorzkiej czekolady
Orzeszki ziemne - ok. 100 g.


Wykonanie:
Cukier, olej i mleko mieszamy razem, aż do rozpuszczenia cukru. Całość przelewamy do wymieszanych wcześniej suchych składników: mąki, soli, proszku do pieczenia, czekolady i orzeszków. Dokładnie mieszamy. Przy pomocy łyżki nakładamy ciasto na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 200 stopni. Pieczemy ok 15-20 minut.
Bez glutenu

piątek, 26 lipca 2013

Ciasteczka owsiane ze słonecznikiem

Nigdy nie należałam do osób dokładnych, którzy każdą czynność potrafili wykonać z zegarmistrzowską precyzją. Od dziecka miałam problem by prosto ciąć, pisać, a nawet chodzić, o czym dobitnie przypominają mi dziś blizny na kolanach ;) Nudziły mnie wszelkie instrukcje, w których dana czynność przedstawiona została krok po kroku. Zamiast się do nich dostosowywać, wolałam przyjrzeć się dobrze jak wygląda efekt końcowy, by móc samodzielnie wypracować do niego drogę. I tak wszelkie poradniki życiowe odrzucam z niesmakiem już po pierwszych stronach. Plany treningowe najchętniej zaczynałabym od końca, no ale skoro nie potrafię, to może chociaż spróbuję od połowy? I choć mam kila przepisów kulinarnych, które przestrzegam od A do Z i nie wyobrażam sobie, by móc w przyszłość w nich cokolwiek zmienić, to jednak ich zdecydowana większość rodzi się pod wpływem chwili. Tak też było z tymi ciasteczkami, które pierwotnie miały być mąki, ale w trakcie przygotowania wymknęły mi się nieco spod kontroli. Czegoś dałam za dużo, czegoś za mało - na szczęście i tak wyszło smacznie. Ciastka z niknęły w mgnieniu oka, a większość z pomocą niemęża , który za słodyczami nie przepada ;)   


Składniki:
Płatki owsiane - szklanka
Nasiona słonecznika - 3/4 szklanki
Siemię lniane - 3 łyżki
Cukier - niecałe pół szklanki
Mąka pszenna - 3 łyżki
Mąka kukurydziana - 3 łyżki
Margaryna roślinna - 100 g.
Woda - pół szklanki 
Imbir - płaska łyżeczka
Kardamon - płaska łyżeczka
Cynamon - płaska łyżeczka
Proszek do pieczenia - pół łyżeczki

Wykonanie: 
Siemię lniane, płatki owsiane i wcześniej uprażone nasiona słonecznika zmieliłam (wszystko osobno). Do nich dodałam cukier, proszek do pieczenia i przyprawy. Margarynę rozpuściłam w rondelku i dodałam do suchych składników. Całość okazała się za sucha i sypka więc dolałam wody - z rozmachu ciut  za dużo. Żeby uratować ciastka wsypałam obie mąki i wymieszałam. Tak przygotowaną masę za pomocą łyżki rozprowadziłam na papierze do pieczenia. Piekłam w 200 stopniach około 20 minut, wydaje mi się jednak, że w sprawnym piekarniku ten czas można skrócić do 10-15 minut.