Przepisy wegańskie na każdą kieszeń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otręby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otręby. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 września 2013

Surowa szarlotka na orzechowym spodzie

Chwilowo ugrzęzłam swymi myślami w innym świecie. Powoli ten okres dobiega końca, a wtedy mam nadzieję wrócić tu ze zdwojoną siłą.
Szczęście, że w niedziele udało mi się wyskoczyć z łóżka bardzo wczesnym rankiem, znajdując chwilę czasu na przygotowanie czegoś nowego.
Surowa szarlotka, co prawda nie zaskakuje smakiem (dobrze nam znanych jabłek z cynamonem), za to nadrabia formą i wykonaniem. No i można się nią zajadać w olbrzymich ilościach, nie martwiąc się o swoje zdrowie. Czego chcieć więcej? ;)

Składniki:
Jabłka - (najlepiej słodkie) ok. 15 małych sztuk
Mirabelki - 30 sztuk (mozna zastąpić śliwkami lub większą ilością daktyli)
Daktyle suszone -  10 sztuk
Siemię lniane (zmielone) - 2 łyżki

Na spód:
Pestki słonecznika - 1 szklanka
Otręby gryczane - 1 szklanka
Masło orzechowe - 3 duże łyżki
Cynamon - duża łyżka
Siemię lniane (zmielone) - 2 łyżki


Wykonanie:
Najpierw zajmujemy się spodem. Dodajemy do miski otręby, zmielone siemię lniane i słonecznik (również zmielony). Dolewamy odrobinę wody i mieszamy (tak by całość była wilgotna). Następnie dodajemy masło orzechowe i wszystko razem dokładnie łączymy. Tak przygotowaną masę wykładamy na wcześniej natłuszczoną formę i wkładamy do lodówki.
Teraz zalewamy daktyle ciepłą wodę, tak by całe je pokryła, ale nie wystawała nad nimi więcej niż centymetr. Wszystkie jabłka prócz trzech największych kroimy w pół centymetrową kosteczkę (zajęły one ok. 5 szklanek). Dodajemy do nich odłożone wcześniej jabłka z tarte na dużych oczkach. Wydrylowane mirabelki i namoczone daktyle miksujemy, dodajemy do pokrojonych i potartych owoców razem z siemieniem lnianym i łyżką cynamonu. Całość mieszamy tak by składniki się dobrze połączyły i nakładamy na wcześniej przygotowany spód. Ciasto zostawiamy na kilka godzin w lodówce.

Bez glutenuNakarm Cukrzyka latem

środa, 6 marca 2013

Batony energetyczne inspirowane przepisem Jurka Scotta

Coś jest ze mną nie tak skoro w książce o ultramaratoniście, uczepiłam się garści przepisów, które pełnią w niej funkcję ozdobników. Mam jednak na to usprawiedliwienie. Wszak w sieci nie brakuje wyczerpujących recenzji na temat publikacji Jurka Scotta, oddających doskonale jej zawartość. Jednak o podanych przez niego recepturach krążą według mnie bardzo niesprawiedliwe opinie mówiące, że są nie realne do wykonania w polskich warunkach i składają się ze zbyt dużej ilości egzotycznych składników nie dostępnych dla zwykłego Kowalskiego. Pogląd ten jak mniemam, w dużej mierze wynika z faktu, że większość osób wypowiadających się w internecie na temat "Jedz i biegaj" to mężczyźni, którzy nie poruszają się w kuchnie tak płynnie jak na ścieżce podczas treningu;) W moim wypadku jest odwrotnie, łatwiej mi oswoić przepisy Scotta niż ogarnąć swoją wyobraźnią jego dokonania czy też samej zmobilizować się do regularnego wysiłku fizycznego.

Z zamiarem upieczenie batonów energetycznych Jurka nosiłam się już od dawna, odkąd zobaczyłam przepis udostępniony przez veganworkout (tu link). Bałam się jednak trochę ich konsystencji oraz smaku. Intuicja podpowiedziała mi by nie żałować bakalii ani mąki, przedłużając czas pieczenie nawet do 60 minut. I to był strzał w dziesiątkę! Batony wyszły wystarczająco suche i zwarte, dzięki czemu dłużej je można przechowywać. Będą w sam raz na wypad w góry, o którym zaczęłam obsesyjnie myśleć, zaraz po tym jak poczułam na swoim policzku, pierwsze wiosenne promienie słońca.

Składniki:
Fasola czerwona – z puszki lub ugotowana (400 g)
Banana – 1 przejrzały
Mąka owsiana (szklanka)
Otręby gryczane (szklanka)
 Jagody goji, figi, daktyle, rodzynki (szklanka)
Orzechy ziemne, pestki dyni (szklanka)
Siemię lniane, sezam (pół szklanki)
Karob (3 łyżki)
Syrop klonowy (3 łyżki)
Sól morska (łyżeczka)
Wykonanie:
Fasolę i banany miksujemy z odrobiną wody do uzyskania jednolitej konsystencji. Przekładamy do miski. Dodajemy po kolei: sól, karob, syrop klonowy, bakalie, mąkę i otręby całość dokładnie mieszając. Powinniśmy uzyskać bardzo gęstą masę, którą przekładamy do natłuszczonej blachy. Pieczemy w temperaturze 200 stopni około 45-60 minut. Po wyjęciu z piekarnika i wystudzeniu kroimy ciasto na niewielkie prostokąty i przekładamy do próżniowego pojemnika.

* zapewniam, że batony smakują lepiej niż sugerują to powyższe zdjęcia;)