Przepisy wegańskie na każdą kieszeń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siemię lniane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siemię lniane. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 maja 2013

Chlebek z płatków owsianych

Zrobiłam jakiś czas temu chleb z ziaren z którym spotkałam się tu i tu. O dziwo, mimo mojego początkowego entuzjazmu wypiek nie trafił w mój gust. Duża ilość orzechów i nasion sprawiła, że bardziej niż chleb, przypominał mi on kolby sklejonych nasion, przeznaczone do dokarmiania ptaków;) Owszem smakował, ale nie wyobrażałam sobie jeść go w zastępstwie pieczywa. Wymyśliłam więc sobie chleb z samych płatków owsianych.
Składniki:
Płatki owsiane (2 szklanki)
Siemię lniane - zmielone (3/4 szklanki)
Woda (1,5 - 2 szklanki)
Zioła prowansalskie (3 łyżki)
Oregano (1 łyżka) 

Wykonanie:
Suche składniki wsypujemy do miski, zalewamy wodą dokładnie mieszając. Całość odstawiamy na około pół godziny. Masę przelewamy do natłuszczonej, małej keksówki i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 stopni około 1,5 godziny. Po wyjęciu czekamy jeszcze kilka godzin, aż chlebek całkowicie ostygnie i stanie się zwarty.

czwartek, 9 maja 2013

Bezglutenowy omlet z pestkami dyni i kiełkami fasoli mung

Lubię niepozorne przepisy, które z czasem ewoluują w coś większego. Tak było w przypadku tego omleta. Początkowo zajadałam się prażonymi nasionami z dodatkiem kiełków fasoli mung i odrobiną soli, rozmyślając przy tym, z czym lub jak mogłabym podać tą swoją ekspresową przekąskę. Tak o to powstało poniższe danie - zdrowe i syte do bólu;)

Składniki
Mąka gryczana (pół szklanki)
Woda (pół szklanki)
Kiełki fasoli mung (pół szklanki)
Pestki słonecznika/dyni - podprażone na suchej patelni (ok. 1/4 szklanki)
Siemię lniane - podprażone na suchej patelni (2 łyżki)
Natka pietruszki - posiekana (ok. 3 łyżek)
Przyprawy: sól, curry, pieprz cayenne, imbir, kurkuma

Wykonanie:
Do mąki gryczanej dodajemy przyprawy oraz wodę - całość dokładnie mieszamy. Wsypujemy siemię lniane,  prażone pestki, kiełki i natkę pietruszki - wszystkie składniki z sobą łączymy. Omlet smażymy na rozgrzanym oleju z obu stron.
* z podanych składników wychodzą dwa placki o średnicy ok. 15 cm. 

Z mąki, ale... bez pszenicy

środa, 6 marca 2013

Batony energetyczne inspirowane przepisem Jurka Scotta

Coś jest ze mną nie tak skoro w książce o ultramaratoniście, uczepiłam się garści przepisów, które pełnią w niej funkcję ozdobników. Mam jednak na to usprawiedliwienie. Wszak w sieci nie brakuje wyczerpujących recenzji na temat publikacji Jurka Scotta, oddających doskonale jej zawartość. Jednak o podanych przez niego recepturach krążą według mnie bardzo niesprawiedliwe opinie mówiące, że są nie realne do wykonania w polskich warunkach i składają się ze zbyt dużej ilości egzotycznych składników nie dostępnych dla zwykłego Kowalskiego. Pogląd ten jak mniemam, w dużej mierze wynika z faktu, że większość osób wypowiadających się w internecie na temat "Jedz i biegaj" to mężczyźni, którzy nie poruszają się w kuchnie tak płynnie jak na ścieżce podczas treningu;) W moim wypadku jest odwrotnie, łatwiej mi oswoić przepisy Scotta niż ogarnąć swoją wyobraźnią jego dokonania czy też samej zmobilizować się do regularnego wysiłku fizycznego.

Z zamiarem upieczenie batonów energetycznych Jurka nosiłam się już od dawna, odkąd zobaczyłam przepis udostępniony przez veganworkout (tu link). Bałam się jednak trochę ich konsystencji oraz smaku. Intuicja podpowiedziała mi by nie żałować bakalii ani mąki, przedłużając czas pieczenie nawet do 60 minut. I to był strzał w dziesiątkę! Batony wyszły wystarczająco suche i zwarte, dzięki czemu dłużej je można przechowywać. Będą w sam raz na wypad w góry, o którym zaczęłam obsesyjnie myśleć, zaraz po tym jak poczułam na swoim policzku, pierwsze wiosenne promienie słońca.

Składniki:
Fasola czerwona – z puszki lub ugotowana (400 g)
Banana – 1 przejrzały
Mąka owsiana (szklanka)
Otręby gryczane (szklanka)
 Jagody goji, figi, daktyle, rodzynki (szklanka)
Orzechy ziemne, pestki dyni (szklanka)
Siemię lniane, sezam (pół szklanki)
Karob (3 łyżki)
Syrop klonowy (3 łyżki)
Sól morska (łyżeczka)
Wykonanie:
Fasolę i banany miksujemy z odrobiną wody do uzyskania jednolitej konsystencji. Przekładamy do miski. Dodajemy po kolei: sól, karob, syrop klonowy, bakalie, mąkę i otręby całość dokładnie mieszając. Powinniśmy uzyskać bardzo gęstą masę, którą przekładamy do natłuszczonej blachy. Pieczemy w temperaturze 200 stopni około 45-60 minut. Po wyjęciu z piekarnika i wystudzeniu kroimy ciasto na niewielkie prostokąty i przekładamy do próżniowego pojemnika.

* zapewniam, że batony smakują lepiej niż sugerują to powyższe zdjęcia;)

sobota, 23 lutego 2013

Ciasto czekoladowo-orzechowe (wegańskie, na szybko, bez pieczenia)

W końcu mam ciasto, którym mogę się zajadać bez wyrzutów sumienia. Ciasto, którym mogę zastąpić śniadanie, obiad, kolację, dostarczając przy tym swojemu organizmowi potrzebnych witamin i energii witalnej. Najbardziej podoba mi się w nim to, że jest bardzo proste i szybkie w przygotowaniu. Zastanawiam się tylko za czyją sprawą danie jest takie syte: kaszy jaglanej? czy może dużej ilości zmielonych orzechów i pestek dyni? 



Składniki: 
Na spód: (przepis zaczerpnęłam od frutarianki)
Marchewki (5 sztuk startych na tarce o drobnych oczkach) 
Figi (5 sztuk zmiksowanych z niewielką ilością wody) 
Siemię lniane (150 ml zmielonych ziaren) 
Rodzynki (100 gr) 
Cynamon (1 łyżka) 

Na krem: 
Kasza jaglana (300 ml) 
Pestki dyni ( 150 ml, wcześniej zmielonych ziaren) 
Orzechy laskowe (200 ml uprzednio zmielonych) 
Daktyle (10 sztuk zmiksowanych z niewielka ilością wody) 
Kakao (2 łyżki) 

Wykonanie: 
Wszystkie składniki na spód łączymy ze sobą dokładnie mieszając. Gotową masą wykładamy formę, którą wstawiamy do lodówki. Teraz bierzemy się za krem: miksujemy kaszę jaglaną z niewielką ilością wody, dodajemy kakao, zmiksowane daktyle, orzechy laskowe i pestki dyni. W razie potrzeby dolewamy odrobinę wody lub dosypujemy więcej zmielonych ziaren i orzechów, tak by powstała zwarta, lecz wilgotna masa. Gotowy krem nakładamy na marchewkowy spód ciasta. Całość można udekorować wg uznania ( ja posypałam startymi orzechami laskowymi). Wkładamy ponownie do lodówki na kilka godzin. Oczywiście nie wytrzymałam i pierwszy kawałek spróbowałam po jakiś 70 minutach, na szczęście ciasto do tego czasu zdążyło zrobić się wystarczająco zwarte i gotowe do konsumpcji;)

* ciasto w moim wykonaniu wyszło bardziej wytrawne niż słodkie, tak jak lubię. Jeżeli jednak do kogoś taka idea nie przemawia, proponuję dosłodzić nieco krem.